Dostałam mądrą konferencję, mądrego Księdza, dość znanego dla młodzieży - Ks. Pawlukiewicza.
Do tej pory słyszałam jego kilka przemów, m.in na temat "Seks - poezja czy rzemiosło" i całkiem nieźle przedstawia to, co młodzi ludzie mylą z pożądaniem. Miłość a pożądanie to tak jak równać Słonia z mrówką :)
To co dostałam, spowodowało, że wreszcie pojęłam o co chodzi Bogu - choć troszkę... Że Bóg patrzy na serce, że nasze pragnienia, które mamy często, są tylko powierzchowne, a te które są ukryte na dnie naszego serca, są nam nieznane i o to chodzi byśmy je poznali.. Byśmy zapytali siebie kim ja jestem ?
Człowiek, który nie pragnie niczego - nie żyje, już umarł, jego życie duchowe umarło. Pan Jezus powołał apostołów, którzy nie byli grzecznymi, ułożonymi chłopcami a porywczymi, zachłannymi i odważnymi mężami ! Oni wiedzieli czego chcą ! Oni gdy poznali Jezusa, rzucili wszystko i poszli za nim, pragnęli tyko Boga i Jego obecności, wszystko inne się nie liczyło !
Chcemy zaspokoić głód naszego serca - lepszą komórką, lepszym jedzeniem, wycieczką do kina, do supermarketu, słuchaniem muzyki, osobą dziewczyny lub chłopaka, angażujemy się we wszystko, co nie jest Bogiem by się ożywić i troszkę podładować i jesteśmy jak to auto które jest ciągle włączane ale stoi w miejscu bo nie ma silnika... Wiec STOI W MIEJSCU. MIMO TEGO ŻE ZAPYCHAMY SERCE WSZYSTKIM TYLKO NIE PANEM BOGIEM nadal jesteśmy duchowo głodni, nasze serce pragnie czegoś i nie wiemy czego... Zamiast być atrapą samochodu, wyposażmy się w silnik, czyli zaprośmy do serca Boga i tankujmy paliwem w najlepszej stacji Świata a więc w Kościele przed Tabernakulum, które się nazywa MODLITWĄ, wlejmy olej ZAUFANIA i nie włączajmy wycieraczek, by co chwilę nawet w razie słońca chcieć na siłę czyścić to co jest czyste.. Dajmy Bogu kierownicę naszego samochodu życia i niech on nas zawiezie dokąd chce. Zaufajmy mu, że oddając Jemu kontrolę nad życiem i pragnieniami zajedziemy do NIEBA !
Módlmy się do OJCA W NIEBIE SŁOWAMI MIŁOŚCI, tak by wyrazić miłość i oddanie i uczucia dziecka pełne miłości i szczerości. A my gdy się modlimy prosimy o dobrą pracę, dobry samochód, duży dom i samolot :) Pan nam się ukrywa, bo chcemy tylko "chleba" i tak mało pragniemy a Pan kocha ludzi zachłannych którzy wiele chcą od Niego i wiele są gotowi dać z siebie ! A wszystko dla Boga ku Jego większej Chwale i wywyższeniu ponad wszelkie stworzenie. Bóg ktrego szukasz jest tak blisko, jest w twoim sercu, i im więcej masz grezchów i słabości tym bardizej Cię kocha bo ukochał słabość i poszedł za nią na KRzyż.. Im większa słabość tym więcej ma prawa do Miłośći Boga Zbawcy, JEZUSA !
Nie możemy stać w miejscu, pora wyruszyć w drogę, wgłąb siebie, dopóki jesteśmy bierni i żyjemy z dnia na dzień, to nie odkryjemy nigdy Boga żywego.. Bóg czeka na nas w naszym wnętrzu, na dnie serca... Tylko trezba trochę wysiłku, ciszy i pokory by przyjąć prawdę o sobie, która jest także na dnie serca, bo tam gdzie słabość tam Bóg i skoro Bóg przychodzi do słabości, to właśnie tam gdzie nie chcemy go wpuścić... On czeka, pokażmy mu te rany i te słabości, inaczej nigdy nie odkryjemy siebie, nigdy nie pokochamy Boga i ciągle bedziemy udawać że ejst dobrze.. a nasz mózg - wydział propagandy stale będzie nas okłamywał. To co w sercu na dnie, to jest skarbem, ale skarby trzeba szukać, o skarby trzeba walczyć, do BOJU ! PRAGNIJMY WIECEJ NIŻ TYLKO CHLEBA I EGZYSTENCJI ZIEMSKIEJ. PRAGNIJMY NIEBA, PRAGNIJMY BOGA, ON JEST WSZYSTKIM ! NIC INNEGO NIE NASYCI SERCA, NAWET NAJLEPSZA DZIEWCZYNA I CHŁOPAK NIE POTRAFI DAĆ TEGO CO DAJE BÓG, BO ON JEST STWÓRCĄ a my tylko stworzeniami.
Bóg którego szukasz jest w Tobie, nie wiąż mu dłużej rąk, wpuść go do sekretnych miejsc o których nie wie nikt ! I POWIEDZ TO PANU BOGU A POTEM SPOWIEDNIKOWI, to klucz do szczęścia, tylko prawda nas wyzwoli, a prawda jest ukryta. Pokora to klucz do prawdy, prawda i szczerość to klucz do Boga :)
Moralność to nie to czego chce od nas Bóg... Czy gdy jedziesz autostradą i widzisz znaki to zachwycasz się mówiąc: ooo jaki piękny zakręt w prawo, lub oooo jakie nieziemskie ograniczenie prędkości.. Znaki drogowe są jak moralność, trzeba jej przestrzegać ale nie trzeba do niej przywiązywać się kurczowo i jej tyle poświęcać... Dobry kierowca wie jak jechać i kątem oka widzi te znaki i się ich nie boi. Tak samo z moralnością.. Bóg spyta o miłość, a miłość to pełnienie Woli Bożej i przekreślenie siebie. Otóż brak mi już siły na dziś. Dalszy ciąg nastąpi.. za pare dni :)
sobota, 20 czerwiec 2009
poniedziałek, 15 czerwiec 2009
Co jest MIŁOŚĆ ?
Tak mi się wydawało, że wiem co to miłość - ale się myliłam!
Prawdziwa miłość to całkowite wyrzeczenie się siebie a więc bezinteresowność i chęć poświęcenia swojego życia i całego siebie drugiej osobie - najlepiej jeśli jest to BÓG !
Do tej pory myślałam, że to tak jest ale mimowolnie liczyłam na odwzajemnienie tego uczucia i mojej decyzji i zawsze oczekiwałam cukierków od Pana Boga, słodyczy i darów - a ostatnio odczucia że jest przy mnie mój Bóg.. A Bóg wymaga ode mnie ufności i często ukrywa się za zasłoną wiary, za zasłoną Eucharystii, za zasłoną drugiego człowieka i różnymi innymi zasłonami, którą są święte ale nie są Bogiem. Jakże łatwo dać się zwieść ludzkim emocjom i odczuciom ? Przecież uczucia są zmienne więc jeśli wiara zależy od uczuć jest nietrwała i zmienna jak pogoda :( Tak mi ciężko wierzyć mimo wszystko - mimo prób wiary, mimo dręczeń i pokus od strony diabła.. Tak by się chciało by Bóg był pośród nas tak jak kiedyś 2000 lat temu, którego widać i można Go dotknąć, można usłyszeć na własne uszy i można doświadczyć obecności Boga - Człowieka w pełnym wymiarze. Dlaczego jestem jak niewierny Tomasz, który dopóki nie zobaczył Pana i jego ran, nie uwierzył, że On rzeczywiście zmartwychwstał ?! Bardzo pragnę obecności BOGA, a ciągle Go szukam i sama nie wiem czego już szukam, czy Boga czy przeżyć które raz mam a raz nie.. Dlaczego nie potrafię powiedzieć Panu na WSZYSTKO "bądź Wola Twoja" niezależnie od moich uczuć i złych emocji i buntu i lęku..
Dlaczego boję się, że coś stracę ? Że Bóg zażąda ode mnie tego czego nie będę mogła mu oddać, dlaczego człowiek jest taki tępy, że nie wierzy Bogu że On daje i zabiera wszystko to, co zasłania nam JEGO i przeszkadza kochać Boga nade wszystko inne ? Czego człowiek jest tak głupi i tak łatwo popada i rozkochuje się w drugim człowieku, w różnych blyskotkach tego świata, w sobie samym a tak mało kocha Boga i spycha go na dalszy plan ? Dlaczego traktujemy często Boga jak popychadło, jak służącego ? Dlaczego człowiek jest taki podły że jest interesowny i jak trwoga to do Boga a jak jest dobrze, to już o Nim nie pamiętamy? Dlaczego nie potrafimy kochać Boga dla niego Samego, dlatego że jest, dlatego co dla nas uczynił, dlatego, że poprostu wart jest miłości, bo JEST BOGIEM ! ? Dlaczego tyle w nas pychy i zarozumiałości i zapatrzenia w siebie i swoje plany na życie ? A czy choć raz spytałeś Pana: co TY Panie na to ? Czy ja dobrze robię ? Czy to Ci siępodoba ? Czy jesteś ze mnie Boże zadowolony, czy może przeze mnie właśnie umierasz na Krzyżu przez moją samowolę i odrzucenie Twojego Planu na moje życie ? DLACZEGO jesteśmy TAKIMI IGNORANTAMI ????? O ile łatwiej byłoby kochać gdybyśmy mieli choć troszkę dobrej woli i choć iskierkę miłości... Módlmy się o miłość ofiarną, jak to powiedział O. Józef w Jarosławiu że: Miłość która nie zawiera w sobie ofiary i cierpienia nie jest żadną miłością i nie przetrwa okresu próby... Chłopak mówi dziewczynie "kocham Cię" a za 2 miesiące już chodzi z inną, więc co to była za "miłość". Miłość wszystkiemu wierzy, wszystko PRZETRZYMA i WE WSZYSTKIM POKŁADA NADZIEJE, MIŁOŚĆ NIGDY NIE USTAJE !
A co jeśli nagle zdarzy się wypadek ? I ona np zostanie sparaliżowana, a co jak nagle potrąci ją samochód i zostanie kaleką na całe życie ? A co jak nagle Pan dopuści wielkiego cierpienia .. NADAL BĘDZIESZ JĄ KOCHAŁ ? Nadal będziesz Go kochała ? TO JEST DOPIERO MIŁOŚĆ, jeśli potrafię powiedzieć TAK mimo wszystko ! Kocham Cię teraz i kocham do końca bez względu na to co się stanie, kocham na dobre i na złe ! BEZ WARUNKOWO KOCHAM ! Miłość nie wymaga i nie żąda, miłość daje, miłość to spalanie się, zniszczenie siebie dla drugiego. Ale nikt nie potrafi prawdziwie kochać jeśli najpierw nie pokocha źródła miłości, którym jest Jezus, wszystko inne będzie tylko karykaturą miłości jeśli nie czerpiemy z prawdziwego źródła, bo karykatura to nieprawdziwe oblicze kogoś lub czegoś.. Tak samo miłość nie oparta na JEDYNYM I PRAWDZIWYM ŹRÓDLE wcześniej czy później się zawali, bo jest tylko pożądaniem, JEDYNA I CZYSTA MIŁOŚĆ POCHODZI OD BOGA, wszystko inne to słoma, która nie przejdzie próby OGNIA CZYSTEJ MIŁOŚCI, KTÓRĄ JEST JEZUS - KTÓRY POPRZEZ DUCHA ŚWIĘTEGO UZDALNIA SERCA DO MIŁOŚCI - NAJPIERW BOGA, POTEM CZŁOWIEKA. NIGDY ODWROTNIE ! Módlmy się o łaską prawdziwej, szczerej, czystej miłości Bożej w nas, byśmy mogli dzielić się miłością z naszymi braćmi i siostrami, z naszymi rodzinami, ze znajomymi i wszystkimi napotkanymi ludźmi !
Ksiądz X: "Dlaczego prostytutka po nawróceniu potrafi przygarnąć paralityka, dlaczego grzesznicy potrafią pomóc kalekim i ubogim" a my wielcy KATOLICY jakimi podobno się nazywamy nie umiemy pochylić się nad pierwszym napotkanym potrzebującym na chodniku ? Jesteśmy tylko z nazwy katolikami a daleko nam od prawdziwie apostolskiej służby Panu, bo się boimy oplucia, żeby o nas nie powiedzieli, że zadajemy się z pijakami i grzesznikami... A kogo najpierw opluli ? Najpierw opluli Boga naszego, ale gdyby się przejął tym, nie zbawiłby nas ? Więc czegóż się lękamy ? Dajmy się podeptać, dajmy się poniżyć, kochajmy gdy nas nienawidzą i nami gardzą bo czymże jesteśmy jak samym prochem i bagnem grzechu ? Im większym bagnem się czujesz tym więcej jest w Tobie pokory i B0ga, bo Bóg kocha pokorę, a pychą się brzydzi... Miejmy siebie za nic, wtedy pokochamy Boga, bo tylko do pustego naczynia może przyjść Bóg.
Prawdziwa miłość to całkowite wyrzeczenie się siebie a więc bezinteresowność i chęć poświęcenia swojego życia i całego siebie drugiej osobie - najlepiej jeśli jest to BÓG !
Do tej pory myślałam, że to tak jest ale mimowolnie liczyłam na odwzajemnienie tego uczucia i mojej decyzji i zawsze oczekiwałam cukierków od Pana Boga, słodyczy i darów - a ostatnio odczucia że jest przy mnie mój Bóg.. A Bóg wymaga ode mnie ufności i często ukrywa się za zasłoną wiary, za zasłoną Eucharystii, za zasłoną drugiego człowieka i różnymi innymi zasłonami, którą są święte ale nie są Bogiem. Jakże łatwo dać się zwieść ludzkim emocjom i odczuciom ? Przecież uczucia są zmienne więc jeśli wiara zależy od uczuć jest nietrwała i zmienna jak pogoda :( Tak mi ciężko wierzyć mimo wszystko - mimo prób wiary, mimo dręczeń i pokus od strony diabła.. Tak by się chciało by Bóg był pośród nas tak jak kiedyś 2000 lat temu, którego widać i można Go dotknąć, można usłyszeć na własne uszy i można doświadczyć obecności Boga - Człowieka w pełnym wymiarze. Dlaczego jestem jak niewierny Tomasz, który dopóki nie zobaczył Pana i jego ran, nie uwierzył, że On rzeczywiście zmartwychwstał ?! Bardzo pragnę obecności BOGA, a ciągle Go szukam i sama nie wiem czego już szukam, czy Boga czy przeżyć które raz mam a raz nie.. Dlaczego nie potrafię powiedzieć Panu na WSZYSTKO "bądź Wola Twoja" niezależnie od moich uczuć i złych emocji i buntu i lęku..
Dlaczego boję się, że coś stracę ? Że Bóg zażąda ode mnie tego czego nie będę mogła mu oddać, dlaczego człowiek jest taki tępy, że nie wierzy Bogu że On daje i zabiera wszystko to, co zasłania nam JEGO i przeszkadza kochać Boga nade wszystko inne ? Czego człowiek jest tak głupi i tak łatwo popada i rozkochuje się w drugim człowieku, w różnych blyskotkach tego świata, w sobie samym a tak mało kocha Boga i spycha go na dalszy plan ? Dlaczego traktujemy często Boga jak popychadło, jak służącego ? Dlaczego człowiek jest taki podły że jest interesowny i jak trwoga to do Boga a jak jest dobrze, to już o Nim nie pamiętamy? Dlaczego nie potrafimy kochać Boga dla niego Samego, dlatego że jest, dlatego co dla nas uczynił, dlatego, że poprostu wart jest miłości, bo JEST BOGIEM ! ? Dlaczego tyle w nas pychy i zarozumiałości i zapatrzenia w siebie i swoje plany na życie ? A czy choć raz spytałeś Pana: co TY Panie na to ? Czy ja dobrze robię ? Czy to Ci siępodoba ? Czy jesteś ze mnie Boże zadowolony, czy może przeze mnie właśnie umierasz na Krzyżu przez moją samowolę i odrzucenie Twojego Planu na moje życie ? DLACZEGO jesteśmy TAKIMI IGNORANTAMI ????? O ile łatwiej byłoby kochać gdybyśmy mieli choć troszkę dobrej woli i choć iskierkę miłości... Módlmy się o miłość ofiarną, jak to powiedział O. Józef w Jarosławiu że: Miłość która nie zawiera w sobie ofiary i cierpienia nie jest żadną miłością i nie przetrwa okresu próby... Chłopak mówi dziewczynie "kocham Cię" a za 2 miesiące już chodzi z inną, więc co to była za "miłość". Miłość wszystkiemu wierzy, wszystko PRZETRZYMA i WE WSZYSTKIM POKŁADA NADZIEJE, MIŁOŚĆ NIGDY NIE USTAJE !
A co jeśli nagle zdarzy się wypadek ? I ona np zostanie sparaliżowana, a co jak nagle potrąci ją samochód i zostanie kaleką na całe życie ? A co jak nagle Pan dopuści wielkiego cierpienia .. NADAL BĘDZIESZ JĄ KOCHAŁ ? Nadal będziesz Go kochała ? TO JEST DOPIERO MIŁOŚĆ, jeśli potrafię powiedzieć TAK mimo wszystko ! Kocham Cię teraz i kocham do końca bez względu na to co się stanie, kocham na dobre i na złe ! BEZ WARUNKOWO KOCHAM ! Miłość nie wymaga i nie żąda, miłość daje, miłość to spalanie się, zniszczenie siebie dla drugiego. Ale nikt nie potrafi prawdziwie kochać jeśli najpierw nie pokocha źródła miłości, którym jest Jezus, wszystko inne będzie tylko karykaturą miłości jeśli nie czerpiemy z prawdziwego źródła, bo karykatura to nieprawdziwe oblicze kogoś lub czegoś.. Tak samo miłość nie oparta na JEDYNYM I PRAWDZIWYM ŹRÓDLE wcześniej czy później się zawali, bo jest tylko pożądaniem, JEDYNA I CZYSTA MIŁOŚĆ POCHODZI OD BOGA, wszystko inne to słoma, która nie przejdzie próby OGNIA CZYSTEJ MIŁOŚCI, KTÓRĄ JEST JEZUS - KTÓRY POPRZEZ DUCHA ŚWIĘTEGO UZDALNIA SERCA DO MIŁOŚCI - NAJPIERW BOGA, POTEM CZŁOWIEKA. NIGDY ODWROTNIE ! Módlmy się o łaską prawdziwej, szczerej, czystej miłości Bożej w nas, byśmy mogli dzielić się miłością z naszymi braćmi i siostrami, z naszymi rodzinami, ze znajomymi i wszystkimi napotkanymi ludźmi !
Ksiądz X: "Dlaczego prostytutka po nawróceniu potrafi przygarnąć paralityka, dlaczego grzesznicy potrafią pomóc kalekim i ubogim" a my wielcy KATOLICY jakimi podobno się nazywamy nie umiemy pochylić się nad pierwszym napotkanym potrzebującym na chodniku ? Jesteśmy tylko z nazwy katolikami a daleko nam od prawdziwie apostolskiej służby Panu, bo się boimy oplucia, żeby o nas nie powiedzieli, że zadajemy się z pijakami i grzesznikami... A kogo najpierw opluli ? Najpierw opluli Boga naszego, ale gdyby się przejął tym, nie zbawiłby nas ? Więc czegóż się lękamy ? Dajmy się podeptać, dajmy się poniżyć, kochajmy gdy nas nienawidzą i nami gardzą bo czymże jesteśmy jak samym prochem i bagnem grzechu ? Im większym bagnem się czujesz tym więcej jest w Tobie pokory i B0ga, bo Bóg kocha pokorę, a pychą się brzydzi... Miejmy siebie za nic, wtedy pokochamy Boga, bo tylko do pustego naczynia może przyjść Bóg.
Subskrybuj:
Posty (Atom)
